30-dniowy kurs online. Czy to ma sens?

Dziś z Kasią Głąb omówiłyśmy case study jej 30-dniowego programu o ścieżce klienta. Jeśli jesteś ciekawa czytaj dalej.

Dziś do rozmowy zaprosiłam Kasię Głąb. Kasia stworzyła 30-dniowy kurs online. Nazwała go ,,Zarabiaj więcej, dzięki skutecznej ścieżce klienta!”. Na jego przykładzie będziemy rozmawiać o tym, jak się nagrywa szkolenie online. Powiedz Kasiu, skąd wziął się pomysł na taki właśnie kurs?

Wszystko zaczęło się od tego, że lubię być niezależna i lubię podróżować i zawsze zależało mi na takiej pracy, która pozwoli mi zarabiać z dowolnego miejsca na Ziemi. Żeby zautomatyzować sobie wszystkie działania i regularnie pozyskiwać nowych klientów, zaczęłam tworzyć tak zwane ścieżki klienta. To pozwalało mi sprzedawać różnego rodzaju produkty online – e-booki, kursy, szkolenia. Jako że regularnie wspominałam o tym na moim blogu i na fanpage’u moje czytelniczki zaczęły pytać mnie o to, jak tworzyć takie ścieżki klienta i automatyzować swoją pracę. Tak zrodził się pomysł wydania tego kursu. Sama forma kursu też jest przykładem automatyzacji. Trzeba się napracować przy jego tworzeniu, ale potem przez długi czas taki produkt generuje nam sprzedaż i zyski.

Czy długo się zbierałaś do jego stworzenia?

Poprzednie moje kursy były krótkie. Ten z kolei wymagał przekazania kursantom dużej dawki wiedzy. Obawiałam się, że tak długi czas pracy zniechęci potencjalne kursantki. Wiem z doświadczenia, że zbyt długie kursy stają się z czasem nudne i powstaje problem z przerobieniem całego materiału. Dlatego najwięcej czasu zajęło mi rozplanowanie programu kursu, żeby był przystępny i motywował do dalszego działania.

Opowiedz więcej o procesie planowania poszczególnych działań przy powstawaniu kursu.

Po pierwsze, trzeba wybrać temat i cel kursu. Ustalić efekt, jaki uzyska klient po przerobieniu materiału. Następnie trzeba określić, w jaki sposób kursant ma tę wiedzę przyswoić i co pozwoli mu osiągnąć założone cele. Następnie należy ustalić program kursu, poszczególne tematy i lekcje, zastanowić się, którym zagadnieniom poświęcimy najwięcej czasu. Trzeba też określić, w jakiej formie te lekcje będą się odbywać. Czy będą to tylko filmy video? Czy też maile oraz pliki PDF, udostępnione do pobrania na platformie? Do lekcji trzeba opracować ćwiczenia i znaleźć materiały pomocnicze, które pomogą kursantom zrozumieć materiał. Takie pomoce to np. linki do blogów, artykułów, filmy związane z materiałem kursu. Całość materiału, jaki mamy przekazać, trzeba ułożyć w sensownej kolejności. Coraz częstszą praktyką jest testowanie kursu przez tak zwaną grupę testową, która potem obiektywnie oceni cały kurs i podpowie ewentualne zmiany. Na koniec pozostaje zautomatyzować wysyłanie maili w programie, np. w MailerLite, podpiąć płatności, zrobić stronę sprzedażową. Pracy przy tym jest mnóstwo i łatwo coś ważnego przeoczyć. Tutaj warto skorzystać z pomocy osoby, która będzie czuwać nad tym by wszystkie wykonać wszystkie zadania i o niczym nie zapomnieć. Taką osobą może być na przykład Wirtualna Asystentka.

Jaki czas jest potrzebny do stworzenia kursu online?

Mój kurs powstawał przez około 2-3 miesiące. Ostatni miesiąc poświęciłam przede wszystkim na dopracowywanie wszystkich materiałów. Dodam, że w tym czasie oczywiście zarabiałam na sprzedaży moich wcześniejszych produktów, takich jak e-booki, szkolenia. Prowadziłam też ustalone wcześniej konsultacje. Nie było więc tak, że to kurs miał być nadzieją na pierwsze zarobki.

Tworzenie takich rozbudowanych kursów polecam osobom, które mają już w sprzedaży mniejsze, tańsze produkty online. Zdobyły już trochę doświadczenia, a zarazem mają środki na utrzymanie na czas pracy nad nowym kursem. Polecam przy tym określenie realnego, konkretnego terminu, w jakim chcemy zakończyć pracę nad tworzeniem kursu. To zdecydowanie pomaga zmotywować się do pracy. Moim klientkom także wyznaczam terminy zapoznania się z materiałem, zrobienia ćwiczeń. Dzięki temu przerabiają systematycznie materiał.

Czy byłabyś skłonna delegować część zadań, a jeśli tak, to jakie?

W czasie, gdy ja ten kurs stworzyłam, nie słyszało się jeszcze o wirtualnych asystentkach, którym można byłoby zlecić część pracy. Poza tym w większości zadań nikt nie mógłby mnie wyręczyć. Musiałam samodzielnie opracować materiał do lekcji oraz nagrać filmy. Natomiast chętnie zleciłabym komuś montaż nagrań, zrobienie grafiki oraz ustawienie mailingu.

.

Czy w trakcie kursu natrafiłaś na jakieś trudności?

Problemem było takie opracowanie i wytłumaczenie tematyki tak, aby każda osoba, nawet bez podstawowej wiedzy, mogła ten materiał przyswoić. Dużo czasu zajęły mi nagrania filmów video. Nie miałam w tym żadnego doświadczenia ani nawet obycia z kamerą. Zdecydowanie polecam wcześniej nieco poćwiczyć lub chociażby zacząć regularnie nagrywanie InstaStories, żeby choć trochę oswoić się z kamerą. Dobrym rozwiązaniem jest też nagrywanie pierwszych materiałów video dla zamkniętej grupy na Facebooku. Potem można taki film pobrać, zmontować i mamy gotowy materiał filmowy do kursu.

Czy miałaś jakieś nieprzewidziane przeszkody w czasie robienia kursu online?

Nie było przeszkód technicznych, pewnie dlatego, że to nie był mój pierwszy kurs mailowy. Nie przewidziałam jednak, że sporo niespodzianek sprawi mi wdrożenie nowego programu do wysyłki wiadomości MailerLite. Rozpracowanie jego możliwości zajęło mi sporo czasu. Wcześniej korzystałam z innego programu, który jednak nie sprawdziłby się w tak rozbudowanym kursie. Dodam, że miałam też dostęp do pełnego sprzętu do nagrywania. To ważne, bo trudno byłoby mi się zdecydować na jego zakup, nie wiedząc, ile zarobię na kursie.

Rozumiem to. Miałam podobny problem, gdy robiłam mój pierwszy live. Prowadziłam szkolenie online dla grupy na moim fanpage’u. Nie znałam wtedy darmowego programu, który działałby na moim komputerze. Członkowie mojej grupy chcieli widzieć szkolenie na ekranie. Wykorzystałam więc Facebook Live, bo było to jedyne znane mi narzędzie do przeprowadzenia takiego live’a.

Powiedz Kasiu, co kupiłaś za pieniądze zarobione na sprzedaży tego kursu? Inwestowałaś w coś?

Zarobione pieniądze zainwestowałam w sprzęt — kupiłam nowy, dobry laptop. Mogłam dzięki temu łatwiej i szybciej montować kolejne nagrania. Była to bardzo mądra inwestycja. Nie znaczy to, że jak ktoś ma stary sprzęt, to nie może nagrywać szkoleń czy kursów. Zajmuje to jednak więcej czasu i wymaga sporo cierpliwości.

Nie ma co się jednak zrażać, gdy brakuje nam środków na płatne programy, czy lepszy sprzęt. Na początek polecam korzystać z tych, jakie mamy w swoim zasięgu. Jak już zaczniemy zarabiać na sprzedaży, to wtedy można inwestować i ulepszać kolejne edycje. Takie inwestycje na pewno się zwrócą.

Czy pamiętasz, ile sprzedałaś kursów w pierwszej edycji?

Pamiętam, że około 40 kursów. Były one rozdzielone na dwa pakiety, tańszy podstawowy i droższy z dodatkowymi materiałami. Z czasem przekonałam się, że ten bardziej rozbudowany pakiet nie był w pełni wykorzystany przez klientki. Po prostu nie zdążyły one przerobić całego materiału. W kolejnych edycjach sprzedawałam już jeden pakiet. Trzeba pamiętać o tym, że nie wszyscy mają wystarczająco dużo czasu, żeby w krótkim czasie przerobić wszystkie lekcje. Dlatego dobrym rozwiązaniem jest tu zapewnienie kursantom dostępu przez rok do materiałów na platformie. Jeśli jest to kurs typowo mailowy, to polecam klientkom, aby stworzyły na poczcie folder z wiadomościami z kursu. Dzięki temu nie będą musiały w przyszłości przeszukiwać całej poczty, aby znaleźć maile ode mnie.

Nie mam już więcej pytań. Dziękuję za wyczerpujące odpowiedzi.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *